środa, 18 lipca 2018

#18.07.



I just wanna smile

      Jakie to było proste i przyjemne - nic wielkiego, jedynie zaleganie na jednej z dwóch kanap w salonie z książką, z rockową muzyką płynącą cicho z głośników, dźwiękiem chodzącego nad głową odkurzacza, z zapachem jabłek i cynamonu oraz kroplami deszczu tworzącymi własną melodię.
      Niewiele mi było potrzeba, by to późne popołudnie okazało się być jedyne w swoim rodzaju. Było tak idealne, że jedyne, czego chciałam, to uśmiechać się do wszystkiego i do wszystkich. I właśnie to czyniłam.
      A kiedy po godzinie takiego leniuchowania zostałam zaskoczona przez najlepszego przyjaciela swoim ulubionym drinkiem, naprawdę miałam powód, by szczerze się uśmiechać.

     Uśmiech. Ileż to może się za nim kryć. Czy to radość, czy smutny uśmiech, a może sztuczny, by przez chwilę wyglądać w czyichś oczach na miłego i uprzejmego. Z uśmiechem wyglądamy ładniej, choć to jego winimy za zmarszczki przy ustach i w kącikach oczu. Z uśmiechem jest nam do twarzy. I choć nie zawsze okoliczności sprzyjają temu, by się uśmiechać, to ja staram się znaleźć jak najwięcej momentów, by się uśmiechnąć.
     A czasami jedyne, czego chcę, to się uśmiechać. Nie tylko wargami i dzięki pracy mięśni, ale całą sobą. Uśmiechać się do słońca, ale i do deszczu oraz chmur. Do innych ludzi, dzieci, osób starszych czy też tego małego kundelka, który kręci się po okolicy w poszukiwaniu przyjaciół. Uśmiecham się wtedy tak, że powinno mnie to boleć, zamiast tego czuję się po prostu dobrze. A że uśmiech bywa zaraźliwy, tym szerzej się uśmiecham, by tym narkotykiem podzielić się z innymi.
    Życzę ci, byś uśmiechał się, kiedy tylko możesz i kiedy tylko czujesz się z tym uśmiechem dobrze. Uśmiech nic nie kosztuje, a może poprawić komuś humor. Uśmiechaj się więc, niech cała planeta będzie jednym wielkim uśmiechem!
Hope Land of Grafic